28 Lis Brak komentarzy admin Xplore , , , ,

Mój chłopak cierpi na wiele kompleksów, kompleks niskiego wzrostu, kompleks małego bicepsa, kompleks małego penisa i jeszcze parę innych, których tu nie chcę już wymieniać. W sumie to mu się w ogóle nie dziwię, ponieważ jak ich nie mieć mając ledwo sto sześćdziesiąt sześć centymetrów wzrostu, mając biceps nie większy niż ja, że o członku nie wspomnę. Jakoś staramy się z tym walczyć aby mógł względnie normalnie żyć w społeczeństwie i w naszej sypialni. Jego mama kiedy miał kilka lat bodajże sześć czy też siedem podawała mu hormon wzrostu poprzez dawkowanie odpowiednie względem jego wieku. Jednak jego lekarz chyba przepisywał zbyt małe dawki ponieważ ostatecznie niewiele mu to pomogło. Rozwój fizyczny ptaszka zdecydowanie wzięłam w swoje ręce.

Po kilku latach takiej terapii zaczął wychodzić na prostą. Nawet teraz żartuje sobie na ten temat wśród naszych znajomych. Pozostało nam ustalenie sposobu aby wzmocnić i rozbudować jego muskulaturę tak, aby i na tym polu nie odbiegał od reszty społeczeństwa. Parę razy zaglądaliśmy do komputera i wyszukiwaliśmy hasła typu: „jakie suplementy na masę”, „czy można podać hormon wzrostu dorosłemu”, „dawkowanie hormonu wzrostu u dorosłego człowieka”. Żeby uzyskać szybkie efekty zadawaliśmy pytania także do starego dobrego Google które odżywki na masę najszybciej działają.

Po wykupieniu wszelkich poleconych nam odżywek i witamin mąż zaczął ćwiczyć. Samozaparcie zachował przez dwa maksymalnie trzy dni. Po trzech dniach nadeszła rezygnacja i mówi mi tak: „to nie ma sensu nic mi nie urosło, już mi się nie chce i tak zawsze będziesz silniejsza niż ja”. Po co mam się męczyć skoro wszystko mnie boli”? Czy mi się to podobało czy nie, musiałam zacząć ćwiczyć z moim facetem, postawił tylko jeden warunek mam być przed nim nie z tyłu. Ćwiczymy więc razem mniej-więcej godzinę w ciągu dnia, a w weekend po dwie a nawet trzy godziny. Dzięki niemu bardzo wzmocniły mi się mięśnie brzucha, bo nie wiem czemu co parę minut ćwiczyliśmy skłony i chwytanie się za kostki, ale czego nie zrobię dla swojego chłopaka.